Stoi z lampką wina, opiera się o blat.
Ja rozwałkowuje ciasto z którego za moment, czwórka harpaganów upiecze ciasteczka dla Mikołaja.
Opowiada o tym co u nich, uśmiecha się co chwile, ale też w co drugim zdaniu mówi o planie '' bo wiesz bo ja mam plan'' albo '' trzeba mieć w razie czego plan'' pada też ''muszę mieć wszystko poplanowane''.
Patrze na nią, kiwam spokojnie głową, wołam dzieci wycinają ciastka, już się pieką zaraz je polukrują i dalej będą sprowadzać dom do funkcji placu zabaw.
Spokojnie siadamy przy stole na talerzach sałatka, znów zerkam na nią i nie mogę uwierzyć że to właśnie ona ma ten życiowy plan, ona która tyle przeżyła i wydawać by się mogło że będzie wręcz nauczała wszem i wobec że nic nie zależy od nas, że liczy się każda sekunda ta co tu i teraz.
Człowieka jednak nie da się odgadnąć, zmierzyć jakaś miarą, wrzuci dane o wzroście, wieku, upodobaniach kulinarnych, ulubionym kolorze a dostać piękny wydruk jaki jest.
Zdziwienie nie opuszcza mnie do teraz, nie opuszcza mnie też poczucie radości że przez ten rok tak dużo dobrego u niej, że nasze dzieci padły na kanapie, że w naszych domach rano było słychać.
Był ! Był! Zjadł ciastka, wypił mleko!
A ja też mam plan, kąpiel, bajka i słodki błogi sen.
 |
| artystyczne te ciasteczka |
 |
| osiem małych rączek, wszyscy przeżyli :) |
 |
| Każda dziewczynka ma swojego bobasa, ten pąlcze i pachnie normalnie pachnie jak różyczka |
 |
| to jest męski świat, Mikołaj wiedział co robi |