Zmienia się człowiek czy tego chce czy nie, i nawet nie chodzi o jakieś duchowe przemiany, tylko te zwykłe babskie że się już w górę nie rośnie tylko wszerz.
A przecież jeszcze niedawno, całą naszą babską bandą na przerwach wpadałyśmy do cukierni, pierwsza po drugiej strony ulicy, ta od ciastek maślanych polanych lukrem, druga dość daleko, ale co to dla dla kilkunastoletnich podlotków z buziami pełnymi pączków i słów gotowych do wypowiedzenia, biegłyśmy żeby zdążyć przed dzwonkiem.
Nie przypominam sobie żebyśmy w pudełeczkach śniadaniowych nosiły sałatki z delikatnymi sosikami, za to pamiętam budki na przeciw poczty, takie wiecie z ogromnym wszystkim, zawsze wokół nich pełno było dodatków które wcześniejszym klientom wypadały w trakcie konsumpcji. Robiłyśmy zrzutę i nie przejmując się sepsą, grypą, ebolą, wcinałyśmy gryz za gryzem wycierając jedyną daną nam chusteczką, potem każda jechała swoim autobusem, tramwajem, do domu gdzie mamusie czekały ze śląskimi obiadkami.
A jakoś każda z nas figurę miała i nie latałyśmy na żadne aero super hiper biki, ba my nawet na wuefach ostro wspólnie nie dyspozycje często zgłaszałyśmy, a nasz pan psor cóż miał począć, sprawdzi nie mógł. Siedziałyśmy i klepałyśmy przez te kilkadziesiąt minut bez ustanku przerywając jedynie na przełknięcie słonych paluszków.
Tak sobie myślę i sama do siebie się śmieje że gdybym teraz tak jadała jak wtedy to hohoho.
Ja wiem że to metabolizm zwalnia, a nie mogło by coś innego zwolnić? Czas przykładowo? Dlaczego spośród tyle rzeczy które mogłyby zwolnić w miarę upływu życia zwalnia właśnie metabolizm.
Nic to, dziś bunt złamanie zasad i reguł wszelakich dziś kurczak z rożna frytki i żeby choć trochę na rozgrzeszenie zasłużyć surówek góra, palce tłuste ale czasem fajnie nie liczyć tych wrednych małych istotek, dziś jest właśnie taki dzień.
Pisząc tego posta rozgrzewam się dietetycznym, odchudzającym cappuccino, naprawdę coś takiego istnieje.



Haha ostatni obrazek - skąd ja to znam :D
OdpowiedzUsuńOj zmienia się człowiek, zmienia..
http://mybeautifuleveryday.blogspot.com/
znasz?
UsuńMyślę sobie, że kiedyś mimo wszystko mieliśmy mniejszy dostęp do "niezdrowych" produktów, a ponadto kiedyś jedzenie było jedzeniem, po prostu :) Myślę, że należałaś do dzieci, które jadły zgodnie potrzebami swojego organizmu i to jest zdecydowanie wspaniałe! Dlatego nie miałaś problemów z tyciem. A dzisiaj... nie wiem, jak u Ciebie, ale ja często łapie się na tym, że jem wcale nie dlatego, że jestem głodna i to jest mój podstawowy błąd :)
OdpowiedzUsuńmyślę dużo o twoim komentarzu
UsuńWitaj.
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Blog Award.
Szczegóły tutaj: http://gibonikowamama.blogspot.com/2014/10/nominacja-do-liebster-blog-award-razy-2.html
Pozdrawiam!
dziękuje kochana
UsuńKochanie, to nie metabolizm tylko ilosci chemii, ktore sa w tej chwili we wszystkim co jest dostepne.kiedys w budce z lodami i hamburgerami nawet ten olej wielorakiego uzytku nie byl tak straszny jak teraz chemia w kazdym mozliwym produkcie:(to jest smutne, ze nie od kalorii nasze cialo i zdrowie sie zmienia, tylko przez smieciowe produkty:(
OdpowiedzUsuńto bardzo możliwe Miśka, smutne też to bardzo
UsuńMadlen może to dlatego, że czereśnie sąsiadce kradzione ( ponoć nie tuczą) a pączki lukrem oblane popijane granatem były. W piątek grosz do grosza na brzoskwinię z grzybowego kubeczka. Jak dobrze było to przeżyć a dziś o tym poczytać. Ciepło na sercu.
OdpowiedzUsuńno ciepło na sercu i ogólnie nam wtedy zawsze ciepło było nie?
Usuńi w tramwaju i na dworcu, w brawo i na przystanku - oj bywał bardzo ciepło. buzi
OdpowiedzUsuń